Rok urodzenia: 2019
Został znaleziony wtedy, gdy prawie nie miał już siły. Wychudzony do granic możliwości, z gaścią sierścią i zaawansowanym kocim katarem. Patrzył na człowieka z lękiem w oczach — jakby już dawno przestał wierzyć, że ktoś może mu pomóc.
Przez długi czas był nieufny, chował się, drżał przy każdym ruchu. Jedyną rzeczą, która dawała mu poczucie bezpieczeństwa, było jedzenie. Do dziś je łapczywie, wręcz rzuca się na miskę — tak, jakby za chwilę ktoś miał mu ją odebrać. Jakby wciąż żył wspomnieniem głodu.
Badania pokazały coś, co zmieniło wszystko — jest nosicielem wirusa FIV. Ma obniżoną odporność i schronisko nie jest dla niego bezpiecznym miejscem. Każda infekcja zabiera mu kolejne siły. Każdy dzień w kojcu to walka, której nie powinien już toczyć.
Nie jest kotem, który od razu wtula się w ramiona człowieka. Zbyt wiele w życiu stracił, zbyt wiele bólu zapamiętał. Jest cichy, wycofany, ostrożny. Ale to nie znaczy, że nie zasługuje na miłość.
On nie marzy o zabawkach, nie potrzebuje cudów. Chce tylko jednego – spokojnego kąta, cichego domu i człowieka, który nie będzie go zmuszał do bliskości, tylko pozwoli mu powoli uwierzyć.
Ten kocurek przeszedł już wystarczająco dużo.
Nie pozwólmy, żeby resztę życia spędził za kratami. 🖤


